Wreszcie wakacje,pomyślałam sobie.Tylko strasznie jestem ciekawa o czym mama chce mi powiedzieć jak wrócę do domu.Z moich myśli wyrwała mnie moja przyjaciółka Mil.
- Co ty taka zamyślona idziesz?
-A tak o sobie myślałam o czym moja rodzicielka chce mi powiedzieć jak wrócę.
- Aha,to może chodźmy szybciej,bo na pewno nie możesz się doczekać.Powiedziała z uśmieszkiem na twarzy.
- No zgadłaś.Poszłyśmy szybkim krokiem pod mój dom.
- To do jutra.Powiedziałam przytulając ją.
- Do jutra.
Weszłam do domu mama od razu mnie zawołała do kuchni.Więc poszłam,ona siedziała na krześle z uśmieszkiem na twarzy.
- To więc powiesz mi o co chodzi.Powiedziałam siadając naprzeciwko jej.
- No więc córciu przeprowadzamy się do Atlanty,bo tato dostał dobrze płatną pracę.
-Że co!!Pobiegłam do swojego pokoju i nie mogłam w to uwierzyć,ja nie chce tam jechać,nie mogę zostawić tak wszystkiego,przyjaciół,szkoły,kółka tanecznego i takich tam innych rzeczy.Poszłam do łazienki wziąć zimny prysznic chciałam się otrząsnąć trochę po tym,ze sobą wzięłam wytarte jasne rurki i bluzkę z napisem I <3 NY.Po kąpieli wytarłam się i wysuszyłam moje włosy,ubrałam się w przyniesione ciuchy i zeszłam na dół pooglądać trochę telewizje.Przyznam bardzo rzadko to robię ale dzisiaj muszę bo nie mam co robić.Wzięłam żelki i usiadłam na kanapie i włączyłam magiczne pudełko.Przeleciałam chyba wszystkie kanały zostawiłam MTV.Właśnie leciał Bimberek z piosenką Baby,zaczęłam sobie nucić pod noskiem tą piosenkę,aż w końcu to nucenie zmieniło się w śpiew.Przyznam bardzo ładnie śpiewałam.Jak mama mnie usłyszała od razu mnie zaczęła chwalić.Jak ja tego nie lubię.No ale muszę to wytrzymać.Skończyła się piosenka i wyłączyłam telewizor.Wstałam z kanapy i poszłam ubrać moje Nike za kostkę i wyszłam z domu,postanowiłam się kierować w kierunku domu Mil,kiedy już tam byłam zadzwoniłam do dużych dębowych drzwi,otworzyła mi jej mama.
- Ja do Mil.
- Jest na górze.Weszłam na ich posiadłość i poszłam na górę po kręconych schodach.Zapukałam do jej drzwi od pokoju i weszłam z lekkim trzaskiem drzwi.Mil od razu do mnie z tekstem co się stało.
- Mil,dzisiaj widzimy się chyba po raz ostatni w tym roku.Odparłam z łzami w oczach.
- Ale dlaczego.Ona też zaczęła płakać.
- Bo mój kochany tatuś znalazł sobie lepszą pracę w Atlancie dzisiaj wieczorem mam samolot.Więc postanowiłam te parę godzin spędzić z tobą.
- No ok.To może pójdziemy do skate parku?
- Oczywiście.Tylko ja mszę skoczyć po moją deskę.Mil wzięła swoją i wyszłyśmy w pośpiechu z domu.Kierowałyśmy się w kierunku mojej chaty.Gdy już tam byliśmy Mil zaczekała na dworze a ja szybko pobiegłam do domu po moją deskę.Wzięłam ją do reki i wybiegłam z domu.
- Już możemy jechać.Odparłam
- Ok.Pojechałyśmy w kierunku skate parku.Gdy tam dojechałyśmy od razu dostrzegłyśmy naszą paczkę siedzącą na naszej ławeczce.
- Hej.Krzyknęłam do nich oni od razu się ucieszyli i odpowiedzieli to samo.Chyba zauważyli że płaczę,bo od razu zapytali się co się stało.
- Stało się i to dużo.Mówiłam przez łzy.- Dzisiaj widzimy się ostatni raz w tym roku,bo się przeprowadzam do Atlanty.Popatrzyłam się na każdego z osobna i widziałam że mają łzy w oczkach ale nie chcieli żebym ich widziała dlatego szybko je ocierali.Ale ja byłam szybka i to zauważyłam.Postanowiłam przerwać tą cieszę.
- Może pójdziemy pojeździć?
- Jasne,to może ty pierwsza.Powiedzieli chórem.Ja nie miałam wyjścia i zaczęłam jeździć.Wszystkie triki robiłam bezbłędnie.Gdy już skończyłam usiadłam na ławce patrząc jak inni się popisują.Nawet nie zauważyłam jak ten czas szybko zleciał musiałam już wracać do domu bo musiałam się jeszcze spakować.Zawołałam ich i się pożegnałam.Wróciłam sama do domu.Od razu pobiegłam się spakować.Do walizek włożyłam bardzo dużo rzeczy.To były rzeczy takie jak: mój śpiewnik,bardzo dużo ciuchów,laptop,psp,ładowarki i inne kabelki,oczywiście spakowałam też moje wszystkie pary butów które zajęły mi jedną i to największą walizkę.Gdy skończyłam się pakować przebrałam się w czarne leginsy i ubrałam białą tunikę.Jeszcze musiałam się pomalować.Poszłam do łazienki i pomalowałam oczy czarną kredką a na usta nałożyłam cytrynowy błyszczyk.Wprost go uwielbiam.Mama zawołała mnie na dół żebym zeszła już z walizkami bo będziemy jechać.Zrobiłam to co mi mama kazała.I wyszłam z domu tata załadował walizki do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko.Niektóre walizki były przywożone razem z meblami oddzielnym autem.Wa ucie strasznie mi się nudziło więc wyjęłam mojego iPoda i włączyłam go i zaczęłam słuchać muzyki a szczególnie to słuchałam Bimberka i to wielokrotnie jednej mojej ulubionej piosenki Down To Earth.W końcu zasnęłam.Nagle poczułam jak ktoś mnie próbuje obudzić to była moja rodzicielka,wysiadłam z auta i udaliśmy się pozałatwiać wszystkie sprawy które robi się na lotnisku.Gdy już to zrobiliśmy moim przyjaciele podeszli do mnie i jeszcze raz się ze mną pożegnali.Tuliliśmy by się trochę dłużej gdyby nie głos tego babska
- Pasażerowie……
Powiedziałam im długie pa i poszłam w kierunku samolotu.Zajęłam miejsce przy oknie.Mama z tatem usiedli gdzie indziej.W końcu jakaś kobieta powiedziała żeby zapiąć pasy bo zaraz startujemy.Zrobiłam to co mi kazała.Samolot wystartował a ja jak zwykle usnęłam.Z mojego pięknego snu wyrwała mnie znowu ta kobieta.Znowu zapięłam pasy bo tym razem mieliśmy lądować.Wysiadłam z samolotu i udałam się w kierunku moich rodziców.Odebraliśmy walizki itp. I poszliśmy wsiąść do Taxi.Gdy dojechaliśmy pod dom moja buzia się otworzyła bardzo szeroko i nie chciała się zamknąć,ten dom nie tego domu nie można nazwać domem to była Villa.Powiedziałam do rodziców głośne dziękuję i ich mocno przytuliłam.Wbiegłam do domu i poszłam do mojego pokoju gdy weszłam do niego opuściłam moje walizki.Mój pokój był w kolorze fioletu,meble były prześliczne,garderoba jeszcze lepsza a łazienka była w kolorze oliwek z wielką wanną.Rozpakowałam się i zeszłam na dół.Ubrałam Fioletowe skaty wzięłam deskę i wyszłam z domu…..
Justin & Sara
środa, 11 sierpnia 2010
Bohaterowie

Sara - 16-letnia dziewczyna uzależniona od cytrynowego błyszczyka.Zakochała się w piosenkach Justina Biebera,przeprowadza się do Atlanty.Gdzie poznaje nowych przyjaciół.

Justin Bieber - 16-letni chłopak,w opowiadaniu nie jest sławny.Zakochuje się w Sarze od pierwszego wejrzenia.

Mil - 16-letnia przyjaciółka Sary
Cześc!
Cześć!
Postanowiłam zacząć pisać bloga z opowiadaniami z udziałem Justina.
Mam nadzieję że będzie wam się on podobać.
Rozdziały będe się starać dodawać codziennie.
To chyba na tyle.
Postanowiłam zacząć pisać bloga z opowiadaniami z udziałem Justina.
Mam nadzieję że będzie wam się on podobać.
Rozdziały będe się starać dodawać codziennie.
To chyba na tyle.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)